Depresja, unikanie interakcji i brak chęci do zabawy u dojrzałego psa to najczęściej tragiczne skutki nierozpoznanego, przewlekłego bólu (szczególnie choroby zwyrodnieniowej stawów), który wyczerpuje rezerwy układu nerwowego i odbiera zwierzęciu zdolność odczuwania przyjemności. To biologiczne wycofanie, zwane anhedonią, jest strategią cichego cierpienia maskowanego przez drapieżniki, które opiekunowie niebezpiecznie często przypisują zwykłemu starzeniu się.

Kiedy pies z wiekiem wycofuje się z życia rodzinnego, przestaje witać domowników przy drzwiach i przesypia dnie w osamotnieniu, odruchowo tłumaczymy to jego metryką. Tymczasem współczesna neurobiologia udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że mamy wtedy do czynienia z poważnym, patologicznym stanem depresyjnym wtórnym do chronicznego bólu.

Układ nagrody skazany na milczenie

Przewlekły proces zapalny toczący się w psich stawach nie ogranicza się tylko do obwodu. Uwalniane komórki zapalne wpływają prosto do ośrodkowego układu nerwowego, blokując chemiczne wyrzuty serotoniny oraz dopaminy. U psa w tym stanie pojawia się anhedonia, czyli totalna niezdolność odczuwania radości. Zwierzę ignoruje stymulujące wcześniej środowisko, ponieważ jego mózg utracił motywacyjny "zapłon", pozostając w trybie nieustannej, kosztownej obrony organizmu.

Dlaczego on nie piszczy?

Psy nie ewoluowały, aby narzekać. W środowisku pierwotnym wydawanie dźwięków dyskomfortu oznaczało bycie zlokalizowanym przez ofiary lub wyeliminowanie ze stada jako osobnik słaby i wnoszący deficyty. Dlatego chroniczny ból objawia się niemal w zupełnej ciszy. Pojawia się raczej nadmierne i gwałtowne lizanie łap czy boków ciała, ciężkie wstawanie i wspomniane ucieczki od interakcji dotykowej.

Modyfikacja zachowania w obliczu wycofania i utajonej agresji obronnej musi zawsze zaczynać się od rzetelnej ścieżki weterynaryjnej – wdrożenia mądrego protokołu leczenia bólu (próby bólowej), aby w ogóle przywrócić układowi nerwowemu otwartość na kooperację.