Pies atakuje bez ostrzeżenia, ponieważ uruchamia wrodzoną sekwencję łowiecką, która w przeciwieństwie do agresji lękowej nie służy komunikacji, lecz bezszelestnemu zdobyciu celu. Drapieżnik zachowuje ciszę, by nie spłoszyć ofiary, co czyni ten rodzaj ataku szczególnie niebezpiecznym w warunkach miejskich.

Bardzo często po incydencie pogryzienia opiekunowie zadają sobie pytanie: "Dlaczego on nawet nie warknął?". Aby zrozumieć to zjawisko, musimy sięgnąć do neurobiologii i etologii. Mózg psa dysponuje dwoma zupełnie odrębnymi systemami, które sterują zachowaniami postrzeganymi przez nas jako agresja.

Agresja afektywna a zimne drapieżnictwo

Pierwszym typem jest agresja afektywna (np. lękowa lub terytorialna). Jej biologicznym celem jest zwiększenie dystansu od zagrożenia. Pies w tej sytuacji głośno komunikuje swoje intencje: szczeka, warczy, jeży sierść (piloerekcja). Informuje otoczenie: "Odsuń się, bo użyję zębów".

Drapieżnictwo natomiast nie jest agresją w sensie emocjonalnym. To zachowanie napędzane przez układ nagrody i potężne wyrzuty dopaminy. Celem drapieżnika jest zmniejszenie dystansu i neutralizacja celu. Wydawanie dźwięków przed atakiem byłoby ewolucyjnym samobójstwem, gdyż spłoszyłoby ofiarę. Dlatego pies "wchodzący w tryb" łowiecki robi to w absolutnej, lodowatej ciszy, mocno fiksując wzrok na poruszającym się obiekcie.

Szybki ruch i pisk jako wyzwalacze

U psów o wysokim popędzie, szybko poruszający się obiekt, uciekający inny pies, a niekiedy biegające lub piszczące dziecko, może odegrać rolę bodźca wyzwalającego pierwotny atawizm. Ten atawizm natychmiast wyłącza racjonalne myślenie w korze przedczołowej i uruchamia zaprogramowaną reakcję z pnia mózgu.

Karanie psa za instynkt łowiecki przy użyciu siły jest nieskuteczne i prowadzi jedynie do niebezpiecznej frustracji. Terapia opiera się na umiejętnym zarządzaniu środowiskiem oraz wdrażaniu legalnych kanałów dla tego popędu (np. odpowiednio ustrukturyzowanych sportów węchowych i treningu zastępczego).

Dwa różne zjawiska, nie dwa stopnie tego samego

Podział, o którym tu mowa, ma w literaturze własną nazwę. Praca Bimodal classification of aggression: Affective defense and predatory attack rozdziela agresję afektywną — obronną, emocjonalną, z pełnym repertuarem ostrzeżeń — od ataku drapieżnego, który emocji nie potrzebuje.

Ośrodki odpowiedzialne za drapieżnictwo zlokalizowano w podwzgórzu i ciele migdałowatym; klasyczne eksperymenty Siegela i współpracowników pozwoliły je rozdzielić anatomicznie. To nie jest więc kwestia nasilenia. To dwa osobne programy.

Agresja afektywnaAtak drapieżny
Ostrzeżeniewarczenie, obnażanie zębów, sztywnieniebrak
Pobudzeniewysokie, widoczneniskie, „zimne"
Sylwetkanapięta, uniesionaobniżona, skradanie
Celzwiększyć dystanszmniejszyć dystans
Po zdarzeniudługo się wyciszawraca do normy niemal od razu

Dlatego relacja „zaatakował bez ostrzeżenia" jest zwykle prawdziwa. Ostrzeżenia nie było, bo ten program go nie zawiera.

Co uruchamia sekwencję

Wyzwalaczem nie jest agresja drugiej strony, tylko jej ruch i dźwięk. Szybki, nieregularny bieg oraz wysoki pisk to bodźce, które wchodzą w tę sekwencję najpewniej. Stąd ryzyko dotyczy dzieci w biegu, rowerzystów, biegaczy i małych zwierząt — a nie psów, które wyglądają groźnie.

Co z tym robić, kiedy wiadomo, że pies ma silny popęd łowiecki:

Ostatnia uwaga dotyczy nazewnictwa. To, co robi pies w takim momencie, nie jest złośliwością ani zaburzeniem osobowości. To sprawny mechanizm, który został zbudowany do zdobywania pokarmu i trafił do świata, w którym po ulicy biegają dzieci.