Pies autentycznie przejmuje stany lękowe i depresyjne od opiekuna, ponieważ jego mózg oraz nadzwyczajny zmysł węchu są ewolucyjnie i chemicznie zaprogramowane do odczytywania ludzkich hormonów stresu w czasie rzeczywistym. Długotrwałe funkcjonowanie w środowisku nasyconym tak wyczuwalnym ludzkim napięciem prowadzi do przeciążenia własnych układów regulacyjnych czworonoga i fizycznego objawienia się chorób psychosomatycznych.
Wielu opiekunów pragnie wierzyć, że ich pies po prostu "wie", kiedy mają gorszy dzień i wykazuje współczucie. W ujęciu naukowym mamy tutaj jednak do czynienia z potężnym i niebezpiecznym sprzężeniem zwrotnym znanym jako zjawisko zarażania emocjonalnego (emotional contagion).
Węch, który nie pozwala na odpoczynek
Ludzkie ciało w obliczu depresji i stanów lękowych emituje specyficzne lotne związki organiczne (VOC). Pies poprzez swój perfekcyjny zmysł węchu jest nieustannie bombardowany tym chemicznym komunikatem ostrzegawczym. Co więcej, nasz organizm produkuje wysoki poziom kortyzolu, który – jak wykazują nowoczesne pomiary kortyzolu w sierści psów oraz ludzi żyjących pod jednym dachem – synchronizuje się. Jeśli człowiek ma obciążające miesiące, podwyższony, groźny dla zdrowia neurohormon pojawia się symetrycznie u towarzyszącego psa.
Oś jelitowo-mózgowa a zachowanie psa
Przewlekły stres obezwładnia układ nerwowy zwierzaka, rzutując błyskawicznie na resztę ciała. Cierpiący pies traci apetyt, a jego próg tolerancji drastycznie maleje. Bardzo częstą konsekwencją jest zapalenie okrężnicy na tle stresowym i ostre biegunki, ponieważ zdestabilizowana mikrobiota bezpośrednio zaburza wchłanianie. Wybawieniem z opresji i doskonałym środkiem zaradczym jest zapewnienie zwierzakowi tak zwanych spacerów dekompresyjnych na lince na terenach o minimalnym zagrożeniu i przebodźcowaniu. Skuteczne jest wyłącznie wyjście poza atmosferę stresu mieszkaniowego i wyciszająca, swobodna aktywność olfaktoryczna i eksploracyjna.
Pies sprawdza Twoją twarz, zanim zdecyduje
Zjawisko nazywa się referencjonowaniem społecznym i polega na tym, że w sytuacji niejednoznacznej zwierzę patrzy na drugiego osobnika, żeby ustalić, czy jest bezpiecznie. U psów opisuje je praca Social referencing in dog-owner dyads?.
Skala jest większa, niż się wydaje. W badaniach Meroli i współpracowników aż 83% psów postawionych wobec nowego, dziwnego obiektu wykonywało ruchy referencyjne w stronę opiekuna — czyli sprawdzało jego reakcję, zanim podjęło własną.
To oznacza coś niewygodnego: Twoja niepewność jest dla psa informacją o świecie, nie o Tobie. Jeśli spinasz się na widok innego psa, on nie odczytuje tego jako Twojego nastroju. Odczytuje jako ostrzeżenie.
Dwie drogi, którymi to naprawdę biegnie
Pierwsza jest zapachowa. Badania nad chemosygnałami wykazały, że psy odbierają zapach ludzkiego strachu i zmieniają przy nim zachowanie — częściej pokazują sygnały stresowe i szukają kontaktu z opiekunem. Tego kanału nie da się zasłonić perfumami ani kontrolą mimiki.
Druga biegnie przez jelita i działa wolniej. Około 90% serotoniny w organizmie powstaje w przewodzie pokarmowym, a skład mikrobioty różni się między psami spokojnymi i reaktywnymi. Przewlekły stres w domu zmienia więc nie tylko nastrój psa, ale i warunki, w jakich pracują jego jelita — a to wraca do mózgu.
Co z tym zrobić, kiedy w domu jest ciężki okres:
- nie planuj na ten czas trudnych sytuacji: szkolenia, wizyt, nowych miejsc,
- utrzymaj godziny karmienia i wyjść, nawet jeśli reszta dnia się sypie,
- daj psu codziennie dziesięć minut węszenia — to działa na jego nastrój mierzalnie,
- pozwól mu odejść, kiedy szuka dystansu; nie każdy pies chce być przytulany do smutku,
- pilnuj snu, swojego i jego, bo niewyspanie zaostrza wszystko po obu stronach.
I uwaga, która bywa ulgą: to nie znaczy, że szkodzisz psu, przeżywając trudny czas. Znaczy, że on to widzi — a to jest cena tego samego mechanizmu, dzięki któremu potrafi położyć głowę na kolanach dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebny.