Saluki to „El Hor”, czyli pies szlachetny, ponieważ jego ewolucja na pustyni przebiegała w autentycznym partnerstwie z człowiekiem, a nie w pełnej podległości. Ukształtowało to rasę pierwotną o unikalnym metabolizmie i skrajnie niezależnym umyśle.
W przeciwieństwie do współczesnych ras europejskich, które na przestrzeni zaledwie kilkuset lat poddano silnej inżynierii genetycznej w kierunku ciągłej chęci współpracy (biddability) i wpatrywania się w opiekuna, charty perskie zachowały archaiczną, biologiczną autonomię. Beduini cenili te psy za tak zwaną „biegłą przebiegłość” (running cunning) – czyli zdolność do samodzielnego, strategicznego podejmowania decyzji podczas morderczych pościgów za zwierzyną na bezkresnych piaskach. Dlatego oczekiwanie od nich ślepego, koszarowego posłuszeństwa w miejskim parku jest z góry skazane na porażkę, ponieważ uderza w ich fundamentalną naturę.
Ważnym dowodem na tę odrębność jest sama genetyka. Badania porównawcze nad genem AMY2B, który koduje enzym odpowiedzialny za trawienie skrobi, bezbłędnie pokazują ewolucyjną drogę Saluki. Podczas gdy rasy nowoczesne posiadają nawet kilkadziesiąt kopii tego genu (efekt życia na odpadkach rolniczych), a wilki zaledwie dwie, Saluki plasują się dokładnie w strefie przejściowej. Nie są już stuprocentowymi, dzikimi mięsożercami, ale też daleko im do psów nowoczesnych, które z łatwością trawią duże ilości tanich węglowodanów.
Ta specyficzna izolacja geograficzna Półwyspu Arabskiego i Żyznego Półksiężyca ochroniła rasę przed introgresją i utratą pierwotnych odruchów. Kiedy Saluki trafia do współczesnego mieszkania w bloku, doświadcza brutalnego zderzenia światów – zjawiska zwanego w etologii „niedopasowaniem ewolucyjnym” (evolutionary mismatch). Jego zmysły nadal patrolują otwarte stepy, a układ pokarmowy domaga się specyficznej diety pustynnego łowcy. Praca z tą rasą zaczyna się od odrzucenia schematów i zrozumienia, że mamy przed sobą żywe archiwum ewolucji.