Lure coursing sam w sobie nie wycisza instynktu łowieckiego, lecz stanowi dla charta niezbędny, hydrauliczny zawór bezpieczeństwa, pod jednym kluczowym warunkiem: pies musi mieć możliwość fizycznego chwycenia wabika na końcu toru. Brak finalnej fazy sekwencji powoduje, że organizm pozostaje zalany dopaminą bez niezbędnych, uwalniających napięcie endorfin, co prowadzi do głębokiej frustracji i przebodźcowania układu nerwowego.
Aby pojąć złożoność psich sportów, należy odnieść się do Wzorca Motorycznego Drapieżnika (Predatory Motor Sequence). Cały cykl polowania dzikiego psa składa się z wielu faz, ale w drodze ekstremalnej selekcji hodowlanej charty zostały wyprofilowane tak, by ich mózgi najsilniej nagradzały etap pogoni i przechwycenia zdobyczy. Moment wypuszczenia psa na torze za pędzącą folią (lure) natychmiast uwalnia ogromne potoki dopaminy – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za motywację, silne pobudzenie (arousal) oraz obietnicę nagrody, ale nie za samą satysfakcję z udanego polowania.
Głęboki relaks, obniżenie napięcia mięśniowego i poczucie spełnienia pojawiają się w umyśle charta dopiero wtedy, gdy pościg wieńczy możliwość schwytania zdobyczy, co wyzwala w mózgu łagodzące opioidy endogenne. Z tego powodu komercyjne wyścigi torowe, gdzie wabik ucieka do maszyny i chowa się przed psami, generują u zwierząt ogromny stres. Natomiast prawidłowo prowadzony lure coursing pozwala na rozładowanie kumulujących się popędów, przekształcając wysiłek beztlenowy we wspaniałą, terapeutyczną zabawę, o ile na linii mety pies zostaje nagrodzony możliwością "pokonania" sztucznej zdobyczy w ramach bezpiecznej gry.
Sukces takiego treningu opiera się jednak na kluczowej, często zapominanej fazie popołudniowej dekompresji. Mimo że bieg na dystansie tysiąca metrów trwa krótko, organizm wypompowuje potężne dawki kortyzolu i kwasu mlekowego. Metabolizowanie i usunięcie z krwiobiegu tzw. hormonów stresu u wysoce reaktywnego sighthounda potrafi trwać od 24 do nawet 72 godzin. Zabieranie świeżo wybieganego psa w kolejne, wysoce stymulujące miejsca publiczne prowadzi do nakładania się wyzwalaczy (trigger stacking). Jedynym przepisem na równowagę po intensywnym sportowym wyrzucie jest tak zwany spacer węchowy (sniffari), w trakcie którego praca nosem na długiej lince skutecznie stymuluje układ przywspółczulny psa, obniżając tętno i w naturalny sposób relaksując umysł.