Saluki reaguje na ruch w ułamku sekundy i automatycznie ignoruje przywołanie, ponieważ jego oko wyposażone jest w specjalistyczną smugę wzrokową panoramicznie skanującą horyzont, a sam pościg wyzwala w pniu mózgu potężną, głęboko uzależniającą dawkę dopaminy i endorfin.
Świat widziany przez smugę wzrokową
Aby pojąć zachowanie charta na spacerze, musimy spojrzeć przez jego oczy – dosłownie i neuroanatomicznie. W przeciwieństwie do psów krótkoczaszkowych, które widzą ostro głównie to, co znajduje się centralnie przed ich nosem, długa czaszka Saluki kryje potężne narzędzie ewolucyjne: tak zwany "Visual Streak" (smugę wzrokową). Jest to gęste, poziome pasmo komórek zwojowych przecinające siatkówkę, które umożliwia psu ostre, dookolne widzenie obejmujące niemal 270 stopni horyzontu. Twój pies przetwarza ruch biologiczny uciekającego zająca lub oddalonego rowerzysty znacznie szybciej, niż Twój wzrok w ogóle zarejestruje ten obiekt.
Co dzieje się w mózgu w trakcie pogoni
Kiedy bodziec wizualny zostaje zidentyfikowany, sygnał omija racjonalną korę nową i uderza w układ limbiczny. Następuje hipertroficzna reakcja łańcucha łowieckiego – etap pościgu u sighthoundów to potężna eksplozja biochemiczna. Bieg z maksymalną prędkością generuje w organizmie psa wzmożoną produkcję anandamidu (endogennego kannabinoidu), fundując tzw. "haj biegacza" (runner's high). Daje to psu poczucie czystej euforii, drastycznie obniżając odczuwanie bólu i całkowicie wyłączając filtry słuchowe.
Dlaczego kara po nieudanym przywołaniu nie działa
Wiedząc to, uświadamiamy sobie błąd w klasycznym podejściu do nauki posłuszeństwa. Krzyk rozgniewanego przewodnika to dla będącego w transie Saluki jedynie bezwartościowy szum w tle. Kary i korekty po nieudanym przywołaniu tracą rację bytu, ponieważ potężna nagroda chemiczna została już wygenerowana i skonsumowana przez mózg psa w trakcie samego biegu. Próba zatrzymania charta komendą to walka człowieka ze świetnie naoliwioną, ewolucyjną maszyną drapieżniczą.
Układ, który nagradza szukanie, nie znalezienie
Za motywacją do pogoni stoi układ, który w neurobiologii afektywnej Jaaka Pankseppa nazywany jest systemem poszukiwania. Jego opis znajduje się w pracy The SEEKING Mind: Primal Neuro-Affective Substrates for Appetitive Incentive States and Their Pathological Dynamics in Addictions and Depression.
Najważniejsza jest jedna właściwość tego układu: nagradza sam proces szukania i ścigania, a nie jego wynik. Dlatego pies, który nikogo nie dogonił, wraca i tak nagrodzony — a to znaczy, że zachowanie się wzmocniło niezależnie od skutku.
Obwody odpowiedzialne za samo polowanie opisuje praca Neurocircuitry of Predatory Hunting. Z perspektywy opiekuna istotne jest, że są to struktury podkorowe: decyzja nie przechodzi przez tę część mózgu, do której da się mówić.
Jak z tym pracować, żeby miało to sens
Skoro nagroda powstaje w trakcie biegu, jedyny sensowny punkt oddziaływania jest przed nim.
- pracuj na etapie zauważenia — pies podnosi głowę i zastyga, to jest Twoje okno,
- nagradzaj odwrócenie wzroku od celu, nie przyjście do Ciebie z pościgu,
- nie karz po powrocie: karzesz wtedy powrót, bo to jest ostatnia rzecz, którą pies zrobił,
- daj popędowi ujście planowe, żeby nie musiał szukać własnego,
- trenuj na lince, dopóki nie masz pewności, a przy tej grupie ras miej ją bardzo późno.
Endokannabinoidy dopełniają obrazu. Prace nad tym układem, w tym Do Endocannabinoids Cause the Runner's High? Evidence and Open Questions oraz The Endocannabinoid System and Physical Exercise, opisują mechanizm euforii powysiłkowej. U charta po długim biegu mamy więc nie tylko zmęczenie, ale i stan, do którego organizm chętnie wraca.